Przygotowując się do pielgrzymki rozmyślałem nad intencjami – za co powinienem Boga przeprosić, za co podziękować i o co prosić. Jednocześnie bardzo cieszyłem się, że do kolebki chrześcijaństwa jadą ze mną bardzo bliskie mi osoby: córeczki, żona, siostry, bracia i bratowa.
Dojazd do Rzymu przebiegł w miłej atmosferze. Z rana złożyliśmy bagaże w hoteliku „Matki Kościoła” prowadzonym przez Siostry Teatynki. Następnie udaliśmy się do Bazyliki św. Piotra. Zwiedzanie bazyliki, a potem innych miejsc ułatwiały mi opisy, które otrzymaliśmy od ks. Stanisława.
Nasze pielgrzymowanie zaczęliśmy od uczestnictwa w Eucharystii celebrowanej przez naszego ks. proboszcza. Po Mszy św. zwiedzaliśmy Ogrody watykańskie. Przyglądałem się wszystkim piętrom roślin i czułem brak wiedzy, nie umiałem nazwać niektórych drzewostanów i roślin. Były też takie, które widziałem po raz pierwszy. Potem poszliśmy do Muzeum Watykańskiego i Kaplicy Sykstyńskiej. Byłem zauroczony kulturą duchową i materialną pozostawioną nam potomnym przez ludzi z iskrą Bożą, dziełami artystów wybranych przez pana Boga.
Nie podejmuję się opisać ogromu moich przeżyć, nie jestem w stanie wyrazić na papierze to, co czułem i widziałem na pielgrzymce. No, bo jak przelać na papier chwile spędzone przy naszym NAJDROŻSZYM BŁOGOSŁAWIONYM PAPIEŻU JANIE PAWLE II? Jakich można użyć słów, aby wyrazić odczucia, gdy przyklękałem w różnych kościołach Rzymu? Nie ma takich słów, które odzwierciedliłyby przeżycia Mszy św. w katakumbach św. Kaliksta, wśród prochów pół miliona pierwszych chrześcijan, do tego większość z nich to męczennicy. Czy da się porównać ich mękę z naszymi czasami, z moją drogą ku Bogu? Jak opisać Anioł Pański przeżyty na Placu św. Piotra i kręcące się łzy w oczach przy wypowiedzianych po polsku słowach przez Benedykta XVI? A co napisać o odczuciach związanych ze Świętymi Schodami przywiezionymi przez św. Helenę, współimienniczkę mojej ukochanej śp. mamy powołanej przez Pana rok temu? Widziałem sam jedność i miłość ludzi z różnych stron świata. Ich łzy rosiły schody i czułem się spełniony będąc tak blisko Świętego Świętych. Czyż można pragnąć czegoś więcej?
Przez kilkadziesiąt godzin spędzonych w Rzymie widzieliśmy bardzo wiele dzieł, zabytków i miejsc związanych z chrześcijaństwem. Nie sposób tego wszystkiego ogarnąć w tak krótkim czasie. Podziwiałem Panteon, który z pogańskiej świątyni został zamieniony na kościół poświęcony Maryi i świętym męczennikom. Widziałem Koloseum, ruiny starego Rzymu, różne fontanny i kościoły… Słuchałem bardzo uważnie objaśnień naszego księdza, aby zapamiętać jak najwięcej.
W moim wspomnieniu o pielgrzymce zrobiłem niewielki zarys tego, co widzieliśmy i przeżyliśmy. Był to czas wypełniony wielkim bogactwem dla duszy i umysłu. Kontakt z sacrum wyzwalał w nas uczucie niesamowitej radości.
Droga powrotna upłynęła nam w atmosferze braterstwa. Dziękowaliśmy naszemu ks. Stanisławowi Stence za opiekę nad nami wszystkimi i każdym oddzielnie. Za błogosławieństwo, którego nam udzielałeś i pojedynczym osobom, gdy tego potrzebowały.
Mocno i gorąco dziękuję księdzu oraz osobno każdemu uczestnikowi pielgrzymki za to, że byli i współtworzyli niezapomniany klimat wzmocnienia wiary, za dobre skorzystanie ze środka zbawienia jakim jest pielgrzymka.
Na koniec pragnę życzyć sobie i wszystkim, abyśmy umieli dawać dobre świadectwo życia chrześcijańskiego, modlić się z czystym sercem, zachować jedność i tkwić jako gałązki oliwne w Chrystusie Panu. A w nawiązaniu do katakumb, aby w świecie zabrakło miejsca na powielanie męki pierwszych chrześcijan.
Roman Stokłosa