Norymberga, to była wielka radość i przygoda. Promocja nowej książki, to czas wielu spotkań z czytelnikami, jednak to, co razem z Małgosią przeżyłyśmy 10 i 11 grudnia w norymberskiej parafii św. Józefa – było wielką niespodzianką. Jeszcze przed przyjazdem Małgosi Kożuchowskiej – której zajęcia pozwoliły dopiero w sobotę wieczorem dotrzeć do Norymbergi – miałam okazję zwiedzić niezwykły średniowieczny cmentarz z grobem wielkiego mistrza Wita Stwosza i przepiękną wystawę o wizytach Jana Pawła II w Niemczech. Wzruszyła mnie obecność tam pani – której nazwiska jednak nie pamiętam – a która pojawiła się w zimnym kościele w sobotni poranek, aby pełnić dyżur przy kościelnej wystawie. Kiedy oprowadzała mnie pokazując kolejne zdjęcia, opowiadała też o sobie, długiej codziennej pracy, życiu w Niemczech i … radości bywania co niedziele na polskich Mszach w kościele św. Józefa. Patrzyłam z podziwem na delikatną i elegancką kobietę, która tę niewielką ilość wolnego czasu chciała oddać wspólnocie.
Słuchając jej opowieści docierała do mnie ta prawda, jak ważna jest działalność Polskiej Misji Katolickiej w Norymberdze, tak dla pogłębiania życia duchowego żyjących tam Polaków, jak i dla podtrzymywania serdecznych ludzkich więzi tak bliskich słowiańskiej duszy.
Zaczęło się od zwiedzania miasta, które dla Małgosi Kożuchowskiej było całkowicie nieznanym miejscem. Zwiedzanie historycznych pozostałości czasów nazizmu z konieczności – ponieważ lał deszcz i czasu było niewiele, było … zza okien samochodu. Osobiście przedeptać udało się nam za to Stare Miasto, rynek, kościoły i rzeźby Wita Stwosza – gdzie nasz Gospodarz, ojciec Stanisław, z wielkim powodzeniem występował jako kustosz miejsc i historyk sztuki.
Kiedy w niedzielę dotarłyśmy na Mszę polską o godzinie 12.00, siadłyśmy w szybko zapełniającym się kościele. Ogromnym zaskoczeniem dla nas była tak pełna świątynia. Małgosia z radością przyjęła propozycję ojca Stanisława, aby przeczytać pierwsze czytanie.
- Tu mieszka aż tylu Polaków – szeptem pytała mnie, kiedy zapełniły się już niemal wszystkie nawet stojące miejsca.
– Czasem bywa nawet więcej – włączyła się w naszą szeptankę siedząca obok pani z dzieckiem.
Zapowiedziany po Mszy opłatek i promocja książki zgromadziły bardzo liczna grupę osób i ogromną radością dla nas było serdeczne przyjęcie, zainteresowanie książkami i …długa, długa kolejka po autografy. No, a pyszne pierogi, ciasta i grzane wino dopełniały szczęścia. Taki barszczyk chciałabym na wigilię – zeznawała Małgosia prosząc o drugi kubeczek.
Musimy wybrać się tu latem – podjęła mocne postanowienie Małgosia, kiedy wchodziłyśmy do samolotu w poniedziałek. Chciałabym to wszystko pokazać Bartkowi (mężowi). Mam nadzieję na kolejne wizyty w tym niezwykłym i pełnym ciepła miejscu, jakim jest Polska Misja Katolicka w Norymberdze. A przede wszystkim serdeczne podziękowania dla zapracowanego, nieustannie uśmiechniętego i charyzmatycznego ojca Stanisława. Niech kwitnie życie Kościoła wspierane jego radosną obecnością.
Elżbieta Ruman.
