Tegoroczne Święta Bożego Narodzenia nasza mała Rodzina spędzała po raz pierwszy w Niemczech. Nie było łatwo przyzwyczaić się do tej myśli, że tam w górach nasze duże Rodziny są razem w Wigilię. Dzielą się opłatkiem, składają sobie nawzajem życzenia świąteczne i jedzą tradycyjne wigilijne potrawy. Telefon to nie to samo, co spotkanie w gronie rodzinnym i przeżywanie Świąt Bożego Narodzenia w Polsce.
Dzięki Naszemu Ojcu Stanisławowi i te Święta miały swoją Gwiazdkę. Pierwszy raz w Naszej Polskiej Misji mogliśmy, my Polacy, śpiewać kolędy na Mszy Świętej o 24.00 czyli na Pasterce.
Ta Święta Noc to jakby Korona Bożego Narodzenia a jej Gwiazdą jest Pasterka, ta prawdziwa o północy. W tą Świętą Noc Mały Jezus jest tak blisko naszych serc, że stajemy się lepsi, wrażliwsi i pełni jakiegoś niewytłumaczalnego szczęścia.
Ojciec Stanisław i Ojciec Zbigniew wraz z ministrantami uroczyście, w skupieniu i w ciemności weszli do świątyni z figurką Dzieciątka Jezus. Dopiero za chwilę pan Roman uroczystym akordem „Bóg się rodzi” rozpoczął pierwszą Pasterkę w kościele Świętego Willibalda. Świątynię wypełnił śpiew polskich kolęd i zapach kadzidła. Trudno jest określić uczucia, które towarzyszą człowiekowi w tak podniosłej chwili. Łzy same cisną się do oczu, wzruszenie zapiera dech, ale jednocześnie chce się głośno śpiewem wyrazić swą radość. Kiedy śpiewamy pieśni w Kościele, to czuje się taką wielką wspólnotę. Jest takie polskie powiedzenie, że śpiewem człowiek modli się dwa razy mocniej.
Ta nasza pierwsza Pasterka w Norymberdze była wspaniała, bo przecież na obczyźnie inaczej się docenia to, że można modlić się razem, wśród Polaków, w ojczystym języku.
Dlatego bardzo jesteśmy wdzięczni naszemu Ojcu Stanisławowi, że potrafił „wywalczyć” i tak pięknie przewodniczył tej Pasterce w roku Pańskim 2011.
W naszej Misji nie zabrakło też Szopki Bożonarodzeniowej. Można ją było podziwiać w kaplicy przy Harmoniestrasse. Stajenka przypominała, że Pan Jezus po to przyszedł na świat, aby uczyć ludzi wzajemnie się miłować. Aby każdy z nas zastanowił się jak kocha swoich bliskich i odnosił się do każdego człowieka spotkanego na drodze życia z szacunkiem.
Szopka powstała dzięki wysiłkowi wielu ludzi, którzy nie szczędząc sił pracowali przy niej. Efekt był godny podziwu. Bóg zapłać tym wszystkim „niewidzialnym”, dzięki którym Boże Narodzenie jest bliższe naszemu sercu.
Szczególnie dzieci oglądały figurki w szopce z wielkim zainteresowaniem, a każdy z nas mógł przyklęknąć przy żłóbku i podziękować Bogu powierzając Jemu swoje modlitwy.
Boże Narodzenie to święta Rodzinne. Nie zawsze możemy być razem z bliskimi w Polsce. Ale dzięki Ojcu Stanisławowi i Zbigniewowi i tu w Norymberdze mamy swoje małe Polskie Świętowanie. Za to jesteśmy im bardzo wdzięczni!
Bóg zapłać!
H. Franczak