Wrażenia z pobytu w Norymberdze

Tuż po Świętach Bożego Narodzenia odwiedziłam moją rodzinę zamieszkałą w Norymberdze. Z uwagi na odległość nas dzielącą (około 1000 km) nasze kontakty rodzinne ograniczają się do rozmów telefonicznych. Widujemy się okazjonalnie, aczkolwiek bardzo tęsknimy za sobą. Celem mojej wizyty było wsparcie emocjonalne siostry, która w okresie letnim ubiegłego roku straciła męża. Siostra bardzo powoli dochodzi do równowagi życiowej po utracie najbliższej osoby. Moja obecność u niej miała ukoić jej ból i pomóc pogodzić się z nową sytuacją. W naszym współczesnym życiu, w pogoni za dobrami materialnymi, często zapominamy jak ważny jest dla człowieka drugi człowiek. Dopiero jego brak i pustka, którą pozostawił, zmusza nas do refleksji.

Podczas mojej wizyty w Norymberdze zwiedziłam stare miasto, urzekła mnie jego architektura, zabytkowe kościoły w tym z ołtarzem Wita Stwosza. Zwiedziłam muzeum i bibliotekę. Na mieście miałam okazję zobaczyć szopkę z żywymi zwierzętami. Chociaż pogoda w tym czasie nie dopisała, gdyż było wietrznie i padał deszcz, moje wrażenia z pobytu w Norymberdze zapadły mi głęboko w pamięci. W czasie wizyty odwiedziłam także grób męża mojej siostry. Ogromny, bardzo zadbany cmentarz na którym spoczywa, przypominał mi bardziej park niż miejsce pochówku zmarłych.

Dwukrotnie byłam również w polskim kościele, gdzie uczestniczyłam we Mszy świętej. Szczególnie uroczyście celebrowana była Msza w uroczystość święta Trzech Króli, z procesją, w której uczestniczyły dzieci z przyozdobionymi głowami w korony. Zachwyciła mnie atmosfera, która panuje w kościele. Będąc na Mszy czułam się jakbym była wśród bliskich. Odniosłam wrażenie, że kościół w życiu parafian odgrywa bardzo ważną rolę. Jest dla nich świętym miejscem, w którym dobrze się czują, lubią w nim przebywać, są bardzo z nim związani. Zauważyłam, że przed rozpoczęciem Mszy, ludzie, którzy przybyli, witali się serdecznie, podawali sobie dłonie, składali życzenia, wszyscy się dobrze znali, nikt nie był tam anonimowy. Zapewne panujący tam klimat jest zasługą księży, którzy nie tylko głoszą Słowo Boże, ale także są animatorami kultury. Poprzez swoje działania jak: organizowanie spotkań literackich, z aktorami, autorami książek, organizowaniem turniejów sportowych-szachowych, zabawy noworocznej, zabawy karnawałowej i wiele innych, integrują w ten sposób społeczność i zapewniają im dostęp do szeroko pojętej kultury. Byłam także goszczona przez polską rodzinę Państwa Głowackich. Serdeczność, życzliwość, gościnność, szlachetność, którą mi ofiarowali była kolejnym miłym akcentem mojej wizyty w Norymberdze, gdzie z chęcią powrócę ponownie.

Maria Giza z Bydgoszczy

This entry was posted in Styczeń-Marzec 2012. Bookmark the permalink.

Comments are closed.